Skip to content

Żagle

Wokół Lefkady pod żaglami - Meganisi, Kalamos, Kastos, Atokos i Itaka

Lefkada, sześć wysp i kotwica, która w nocy na Kastos przestała trzymać.

8 min czytania

Żagle są z nami od lat, bo leżenie nigdy nam nie wychodziło. W Grecji pływaliśmy już trzeci raz, tym razem wokół Lefkady: tydzień, sześć wysp, kilka małych portów i jedna noc, którą zapamiętamy na długo.

Jak to się zaczęło

Od przypadku. Znajomy zaprosił Tomka na regaty YKP Białystok w Chorwacji. Pojechał trochę z ciekawości, a wrócił z głową pełną wiatru. Od tamtej pory pływamy razem - najczęściej po Chorwacji, coraz częściej po Grecji.

Regaty na 100-lecie Yacht Klubu Polski, Chorwacja 2024. Zdjęcie: YKP Białystok (ykp.bialystok.pl)
Regaty na 100-lecie Yacht Klubu Polski, Chorwacja 2024. Zdjęcie: YKP Białystok (ykp.bialystok.pl)

Co nam daje woda

  • Miejsca od strony wody. Wyspy i zatoczki poznajemy inaczej niż z lądu, a do niektórych da się dotrzeć tylko łódką.
  • Codziennie inne miejsce. Wyspa, zatoczka, marina - a sama droga między nimi jest przyjemnością, nie dojazdem.
  • Adrenalina. Przy mocnym wietrze jacht żyje, a my razem z nim.
  • Ciągle się czegoś uczymy. Dlaczego łódka w ogóle płynie i jak płynąć szybciej, liny, węzły, cumowanie, wejście do portu, przepisy. Bardzo nas to wciąga.
  • Ludzie i lokalne życie. Zwiedzamy wysepki, jemy w rodzinnych tawernach i poznajemy lokalną kulturę.

Trasa

Tydzień wokół Lefkady: Meganisi, Kalamos, Kastos, Atokos, Itaka, jaskinia Papanikolis i Sivota.
Tydzień wokół Lefkady: Meganisi, Kalamos, Kastos, Atokos, Itaka, jaskinia Papanikolis i Sivota.

Dzień po dniu

Lefkada - odbiór jachtu

W sobotę odbieramy jacht w D-Marin Lefkas, w bazie Dream Yacht Charter. Marina leży tuż przy miasteczku Lefkada i ma około 900 miejsc. Nasz jacht to Oceanis 51.1 o imieniu Amphitrite - w mitologii żona Posejdona, więc z morzem powinna się dogadać. Zakupy, rozpakowanie, sprawdzenie sprzętu i pierwszy wieczór w porcie.

Było nas osiem osób, a zmieścilibyśmy się i w dziesięć - jacht zabiera do dwunastu. Pięć kabin, do tego kabina skippera (u nas wolna), i trzy łazienki, każda z prysznicem i elektryczną toaletą. Nic nie trzeba pompować ręcznie, spora wygoda.

Meganisi - Vathy

W niedzielę do południa pogoda taka sobie, trochę popaduje, ale nic strasznego. Płyniemy na Meganisi, małą wyspę tuż obok Lefkady. Vathy to miasteczko wokół głębokiej zatoki: kilka uliczek, kolorowe domy i tawerny przy samej wodzie. Jemy w Stavros Family Taverna, którą Stavros prowadzi razem z tatą.

Stajemy w miejskiej marinie i płacimy za postój kilka euro. Jest parę słupków z wodą i prądem, ale dość daleko, a prąd nie działa... Za to śmieci można wyrzucić bez problemu :) Po prawej stronie przy wejściu do portu jest też prywatna marina, ale skoro jest miejsce w miasteczku, to czemu nie :)

Kalamos - wyspa Georga

Kolejna noc na Kalamos. W porcie przyjmuje nas George, nieformalny król wyspy. Łapie cumy, ustawia jachty i zaprasza do swojej tawerny na nabrzeżu - i robi to od lat. Jachtów sporo, ale jesteśmy już po sezonie. Tak zwykle pływamy po Grecji: mniej ludzi, wolne miejsca w portach, a pogoda wciąż piękna.

Idziemy do latarni, a potem na długi spacer na plażę Agrapidia. Wieczór spędzamy na jachcie.

Kastos - kotwica, która nie trzymała

Prognoza zapowiada słabszą pogodę - a prognoza to na wodzie podstawa - więc robimy szybki przelot na Kastos. To mała, kameralna wyspa, a przy pomoście jest miejsce dla kilku łódek.

Pomost na Kastos z czterema jachtami; oznaczony nasz, pierwszy z lewej

Po południu zwiedzamy wyspę: kamienne domy, gaj oliwny i turkusowe zatoczki.

W nocy zaczyna mocniej wiać. Wracamy akurat z jedynej otwartej tawerny, kiedy widzimy, że nasza kotwica nie do końca trzyma. Biegniemy. Staliśmy pierwsi, więc odchodzimy od pomostu jako pierwsi - i od razu widać, że sąsiedzi mają ten sam problem i lekko uderzają o pomost.

Podnosimy kotwicę, która przy okazji zaplątuje się w liny od boi. Drugi raz już jej nie rzucamy. Stajemy burtą do nabrzeża na miejscu dla promu - pod jednym warunkiem: pobudka o 5:30, bo o 6:00 prom chce swoje miejsce z powrotem :)

Nabrzeże dla promu na Kastos z latarnią; oznaczone miejsce, w którym staliśmy do 5:30

Nikomu nic się nie stało, a przygoda była konkretna.

Rano odpływamy na kotwicę do zatoczki tuż obok, przy wejściu do portu, i tam dosypiamy. Po śniadaniu płyniemy dalej.

Widok z kabiny na zatoczkę przy wejściu do portu na Kastos

Atokos - „Wyspa Świń”

Płyniemy na Atokos, bezludną wyspę między Kastos a Itaką. Plaża, kąpiel w zatoczce i ścieżka pod górę, z której widać sąsiednie wyspy i nasz jacht na kotwicy. Na plaży spacerują dzikie świnie, tuż obok ludzi, i szukają czegoś do jedzenia między kamieniami. Na wyspie nie ma tawerny, sklepu ani wody, wszystko trzeba przywieźć ze sobą.

Dzikie świnie na kamienistej plaży na Atokos

Itaka - Kioni

Na noc płyniemy na Itakę, do Kioni. Małe miasteczko w zielonej zatoce, kamienne domy schodzące do wody i stare wiatraki przy wejściu do portu.

Zatoka Kioni spod sosny; oznaczony nasz jacht przy nabrzeżu, obok niebieskiej łodzi

Kioni zwiedzamy na piechotę. Znajomi z załogi wypożyczają skuter i objeżdżają sporą część Itaki, a my idziemy przez górę do kościółka św. Mikołaja (Mavrouna) nad zatoczką. Podejścia są spore, ale z pięknymi widokami, a pogoda idealna do chodzenia.

Po drodze mijamy sporo kotów i, o dziwo, kilka psów, które witają nas głośnym szczekaniem :) Kawałek za portem robi się wyraźnie mniej turystycznie, za to bardziej lokalnie. Do kościółka schodzimy jedną drogą, a wracamy drugą - trochę naokoło, ale przyjemnie.

Kioni z góry o zmierzchu; oznaczony nasz jacht przy nabrzeżu, obok niebieskiej łodzi
Mapa spaceru po Kioni: z En Plo przy marinie przez górę do kościółka św. Mikołaja nad zatoczką i z powrotem inną drogą, rano na plażę Plakoutses; przy porcie restauracja Mills z prysznicem

Wieczorem siadamy w En Plo, barze na dachu przy marinie: śliczny widok, dobre drinki i towarzystwo znajomych - i nas samych :) Potem jeszcze wieczór na jachcie, w równie miłej atmosferze.

Słoneczny poranek w Kioni widziany z kabiny przez luk

Rano spacer i kąpiel na plaży Plakoutses. Morze wciąż ciepłe, 22-23 stopnie.

Jaskinia Papanikolis

Przed Sivotą zaglądamy jeszcze do jaskini Papanikolis na południowo-zachodnim brzegu Meganisi. Nie da się do niej dojść z lądu, można ją zobaczyć tylko od strony morza. Stajemy blisko wejścia, spuszczamy ponton i po kolei wpływamy do środka. Podobno w czasie II wojny światowej chował się tu grecki okręt podwodny Papanikolis - stąd nazwa.

Sivota

Przedostatnią noc spędzamy w Sivocie, wiosce na końcu głębokiej, osłoniętej zatoki na południu Lefkady. Wiele restauracji ma tu własne pomosty: cumuje się przy nich za przysłowiowy obiad, a do tego jest prąd, woda i można oddać śmieci. Stajemy burtą przy Tawernie Stavros i tam też jemy obiad.

Sivota o zmierzchu z tarasu restauracji; oznaczony nasz jacht stojący burtą po prawej stronie pomostu

Rano idziemy na śniadanie do Sivota Bakery Cafe: zdrowe, pyszne śniadania w świetnym miejscu. Na drinki polecamy Liotrivi: duży wybór i bardzo dobre drinki.

Powrót do Lefkady

Ostatni dzień to port w Lefkadzie: sprzątanie, zdanie jachtu i ostatnia kolacja w miasteczku. W sobotę rano jedziemy samochodem do Aten, a stamtąd do domu.

Wszystkie kulisy
v0.2.77